Homilia p. Wacława Michalczyka OFM o Pani ze Skałki

Homilia

Dursztyn – Skałka, niedziela 13 września 2026 r.

„Pan jest łaskawy, pełen miłosierdzia”.

W znanej nam powieści „Krzyżacy” H. Sienkiewicz opisał niezwykle pouczającą historię. Oto Jurand, któremu Krzyżacy udusili żonę, zamęczyli córkę, a jego samego oślepili, wypalając mu oczy, ucięli także prawą rękę i wyrwali język. Oto teraz tenże Jurand ma przed sobą swego wroga – zbrodniarza Zygfryda, który wyrządził mu tak wielką krzywdę. Wszyscy patrzą w oczekiwaniu na dokonanie zemsty. Jurand lewą ręką dotyka twarzy swojego kata, bada, rozpoznaje go i prosi o miecz. Napięcie wzrasta. Zamiast jednak krwawej zemsty Jurand mieczem rozcina więzy i czyniąc znak krzyża puszcza zbrodniarza na wolność. Kiedyś, klęcząc nad zwłokami żony, przysiągł zemstę wrogowi, a teraz mu przebacza. Zrozumiał i dojrzał duchowo do słów Chrystusa: „I odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”.

Już w I czytaniu biblijnym ze St. Testamentu z Księgi Mądrości Syracha w dzisiejszej Mszy św. słyszeliśmy ostrzeżenie przed podtrzymywaniem w sobie złości i gniewu. Złość i gniew, a więc brak przebaczenia, najwięcej szkody przynoszą temu, kto je w sobie nosi. One bowiem zamykają człowieka na przyjęcie Bożych darów, na Jego miłosierdzie. Stąd zachęta słowa Bożego: „Odpuść przewinę bliźniemu, a wówczas gdy błagać będziesz, zostaną ci odpuszczone grzechy”. Przebaczenie daje pokój w sercu, wzmacnia więzi braterskie, ale także kieruje wzrok ku wieczności, jak przypomina wspomniany fragment słowa Bożego: „Pamiętaj o rzeczach ostatecznych i przestań nienawidzić”.

Przebaczenie komuś jakiejś wielkiej krzywdy nie przychodzi łatwo. Nieraz trwa to całe lata. O trudnej umiejętności przebaczenia przypomina nam Pan Jezus w dzisiejszej Ewangelii świętej. Piotr przychodzi do Mistrza z zapytaniem: ile razy mam wybaczyć komuś, kto wyrządził mi krzywdę. Chcąc być hojnym proponuje siedem razy, podczas gdy ówczesne szkoły rabinistyczne nakazywały wybaczać tylko cztery razy. Tymczasem Pan Jezus zaskakuje: nie 7, ale 77 razy, czyli zawsze. I aby to zilustrować opowiada przypowieść o pewnym królu, który postanowił rozliczyć się ze swoimi sługami. Przyszedł jeden, który był mu winien ogromną sumę dziesięciu tysięcy talentów. Jak podają bibliści, przy ówczesnych wynagrodzeniach, aby zarobić taką sumę trzeba by było pracować ponad dobre 100 lat. Więc był to dług nie do zapłacenia. Król widząc beznadziejność sytuacji, daruje dłużnikowi cały jego dług. Sługa ów uradowany, wychodząc od króla napotyka innego sługę, który jemu był winien 100 denarów. Była to suma banalna w stosunku do jego długu wobec króla. Ale on, niestety, w żaden sposób nie chciał odpuścić koledze te należne grosze. O zaistniałej sytuacji dowiaduje się król, przywołuje tego „nielitościwego dłużnika” i wtrąca go do więzienia.

Pan Jezus tak konkluduje swoją przypowieść: „Podobnie uczyni wam Ojciec mój niebieski, jeżeli każdy z was nie przebaczy z serca swemu bratu”. To przebaczenie z serca bratu jest warunkiem uzyskania przebaczenia od Boga. Taka postawa jest sprawdzianem naszej wiary w Boga. Skoro On nam zawsze przebacza, to i my mamy czynić podobnie wobec naszych bliźnich. Jeśli nosimy w sercu urazę i nie potrafimy komuś wybaczyć, oznacza to, że wciąż nie poznaliśmy prawdziwie Chrystusa i Bożej miłości. Śp. Mieczysława Faryniak była także mistrzem przebaczenia. Ona jako franciszkanka świecka pamiętała, że w słynnej „Pieśni słonecznej” św. Franciszka z Asyżu nie jest sławiona siła człowieka, jego inteligencja, piękność, panowanie nad przyrodą, lecz jego zdolność do cierpliwości, znoszenia przeciwności i cierpień, przebaczenia doznanych przykrości i krzywd. W tym tkwi wielkość i wspaniałość człowieka.

„Panie, bądź pochwalony

Przez tych, którzy przebaczają wrogom

Dla miłości Twojej

I znoszą niesprawiedliwość i prześladowanie”.

Jesteśmy na miejscu szczególnym nie tylko ze względu na wspaniałe stąd widoki na Tatry i piękno tutejszego krajobrazu. Można powiedzieć, że Bóg wybrał tę ziemię, tę Skałkę, aby uczynić z niej miejsce święte, aby tutaj oddawano Mu należną cześć. Sama Pani Mieczysława mówiła i pisała: „Skałka to nie obiekt fizyczny, to miejsce poświęcone Bogu”. To miejsce ona sobie wybrała, zakupiła i uświęciła swoim życiem bardzo prostym, wręcz skrajnie ubogim, modlitwą, pracą, cierpieniem, całkowitym oddaniem się Bogu i heroiczną bezinteresowną służbą ludziom. I to przez długie niemal 50 lat. Pustelnica, a zarazem w pełni zaangażowana w życie religijne i codzienne tutejszych mieszkańców. Są to fakty dobrze znane.

Czytając jej wspomnienia w obszernej książce pt. „Tchnienie Ducha Świętego”, można się przekonać, jak trudne było tutaj jej życie, jak ciągle musiała zmagać się z przeciwnościami, jakąś nieżyczliwością różnych osób. A mimo to czuła się zawsze szczęśliwa, bo wszystko czyniła, by Skałka była Królestwem Ducha Świętego i Niepokalanej i dla duchowego odrodzenia Dursztyna. Ten zbożny cel nieustannie motywował ją do trwania na Skałce i działania. Codzienna Msza św., Komunia św. dodawała jej siły. Pisze ona: „Ani na chwilę wiara moja się nie zachwiała, ani miłość do Boga. Komunia św. dawała mi moc, jak zastrzyk życiodajny, który jedynie trzymał mnie przy życiu, w trudach nad moje chore, wyczerpane serce i siły”.

Mimo jej wielkiej życzliwości, do każdego człowieka, poświęcenia dla innych, wielu jej nie rozumiało, przypisywano jej jakąś głupotę, wyśmiewano ją, ale ona nie rezygnowała ze swoich ideałów życia, W czasie choroby doświadczyła nieraz zupełnego braku zainteresowania czy wsparcia skądkolwiek. Mimo to nie miała żalu do ludzi, gdyż wiedziała Komu zawierzyła swe życie – Bogu. Za swoją ofiarną służbę ludziom, nigdy nie liczyła na jakąś wdzięczność, a nawet broniła się przed różnymi gestami wdzięczności, uważając się za niegodną.

Miała też wrogów, szczególnie jednego, który długo trwał w tej wrogości. Ale bolała ją nie tyle jego zwyczajna złość, agresja, ile jego trwanie w grzechu nienawiści. Albowiem, jak pisze św. papież Leon Wielki „Bardziej należy opłakiwać tego, kto dopuszcza się zła, niż tego, kto je znosi, albowiem złość ściąga na bezbożnego karę, podczas gdy cierpliwość prowadzi sprawiedliwego do chwały”.

Pani Mieczysława miała różnych innych przeciwników, doraźnych krzywdzicieli, robiących jej dla własnej satysfakcji różne psoty, przykrości. „Ileż nienawiści doświadczyłam w Dursztynie, ileż goryczy wypiłam” – wyznaje. Ona choć cierpiała z tego powodu, każdego z tych ludzi, którzy byli jej nieżyczliwi, przedstawiała Bogu w modlitwie i to tym więcej, im więcej cierpiała, Tak pokonywała swoje negatywne uczucia wobec nich. Nie miała żadnej urazy do takich osób. Przeciwnie, odnosiła się do nich z życzliwością i uśmiechem i pierwsza ich pozdrawiała, i spieszyła w razie potrzeby z pomocą materialną czy inną. W jednym z jej zapisków można przeczytać takie jej słowa: „pisz dary na marmurze, a krzywdy na piasku”. Taka jej postawa przynosiła bardzo pozytywne owoce.

Jeden ze świadków życia śp. O. Joachima Badeniego, dominikanina, mistrza i kierownika duchowego , opowiadał, jak Badeni, goszcząc w jego domu, przyglądał się staruszce pracującej w polu. Zawołał gospodarza i powiedział: „Zobacz, Kaziu, tak wyglądają święci”. Przyjaciel Badeniego zdziwił się, bo nigdy nie patrzy na sąsiadkę jako na świętą. Badeni jednak zobaczył w niej osobę, która stale trwała na modlitwie, w cichości swego serca. I tylko Pan Bóg wie, ilu sąsiadom wymodliła błogosławieństwo.

A czyż nie można powiedzieć z przekonaniem, że właśnie takie było życie śp. Mieczysławy: prawdziwie pobożne, oddane bez reszty służbie Bogu i ludziom, życie wypełnione modlitwą i pracą, troską o sprawy codzienne, a nade wszystko o wierne pełnienie woli i nieuleganie temu, co złe i grzeszne. Taka jest droga do świętości, do której wszyscy jesteśmy wezwani. Śp. Pani Mieczysława daje nam tego piękny przykład. Jej życie, jak kiedyś tutaj na Skałce, tak i teraz w wieczności ciągle przynosi owoce. Amen

Wacław Michalczyk OFM

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.