IDZIE NOWE – homilia ks. dra Kazimierza Wójtowicza na 32. rocznicę śmierci Pani ze Skałki

(Dursztyn, 15 maja 2022)

Dz 14, 21-27

Ap21,1-5a

J 13,31-35

Moi Kochani!

Zgromadziła nas tu na tym pięknym miejscu wokół ołtarza miłość do Chrystusa i pamięć o Pani ze Skałki, śp. Mieczysławie Faryniak, zmarłej przed 32 laty, a o której dowiedziałem się z książki pt. Skarby Dursztyna Krystyny Waniczek. To Panią Faryniak nazwałem po lekturze tej uroczej książki praźródłem duchowości Dursztyna. Jesteśmy więc teraz u tego praźródła, które wciąż żywe i bije, z którego wciąż czerpiemy; gościmy u świątobliwej pustelnicy, wyciszonej mistyczki, charyzmatycznej tercjarki franciszkańskiej, apostołki Spiszu, która tu żyła prawie 50 lat i pomagała tutejszym mieszkańcom, chwaląc Boga i dając radykalne świadectwo Chrystusowi.

To o tym właśnie miejscu pisała z zachwytem, urzeczona jego niepowtarzalnym pięknem:

Czarem Dursztyna tak uraczona

Bywa ku górom dusza zwrócona

Pnie się pamięcią stąd na Tatr szczyty,

Przeżywa dziwne wzloty, zachwyty.

Piękno doznane w niej pozostaje,

Tak – że z Dursztynem się nie rozstaje !!!

Powiedziałem, że zgromadziła nas tu pamięć o Pani ze Skałki; jak tak teraz  patrzę na te skupione twarze licznych wiernych, młodszych i starszych, to sobie myślę: jeżeli naprawdę pamięć jest wdzięcznością serca, to ta wdzięczność musi tu przechodzić z pokolenia na pokolenie, musi rosnąć z pokolenia na pokolenie. I niech tak się dzieje.

My – jako katolickie zgromadzenie liturgiczne – w pierwszym rzędzie chcemy świętować  wielkie tajemnice naszej wiary: przyjąć do serca Słowo Boże i Pana Jezusa w Eucharystii, ale pragniemy też w świetle Słowa Bożego zobaczyć naszą Pani ze Skałki, bo święci przeglądają się w Słowie Bożym jak w lustrze.

Była tego świadoma Mieczysława Faryniak:

On, który zna liczbę gwiazd i każdą woła po imieniu

On, Wszechmocny jest Ojcem moim najlepszym,

zna mnie i czeka na mnie.

Do zdobycia nieba

On dał nam Wiarę, Nadzieję i Miłość.

W duchu wiary chcemy teraz pochylić się nad Słowem Bożym!

1) Przykazanie nowe daję wam: Wzajemna miłość znakiem rozpoznawczym

Ewangelia przenosi nas do Wieczernika, gdzie Pan Jezus już umył uczniom nogi, ujawnił się zdrajca i wyszedł w noc czynić swoją powinność; zostało z nim Jedenastu i wtedy właśnie przekazuje im w testamencie nowe przykazanie miłości, które ma być znakiem rozpoznawczym tych, co do Niego należą, którzy są Jego uczniami, Jego wyznawcami. Musiało to być bardzo ważne, skoro Jezus powtarza treść tego przykazania aż dwa razy. A miarą tej miłości jest miłość Jezusa (tak, jak Ja was umiłowałem!), której ceną była Jego śmierć na krzyżu.

Kiedy w 1935 roku przybyła na te ziemie p. Mieczysława, była juz dojrzałą kobietą, była odrodzoną duchowo po spowiedzi generalnej i „odkryciu” Ducha Świętego, do którego zresztą do końca życia żywiła szczególną cześć i nabożeństwo. Przyniosła ze sobą owo wrodzone zamiłowanie do piękna i ideału. Przyszła więc tutaj z tym Chrystusowym przesłaniem wzajemnej miłości. A było ono dla tych skłóconych i poróżnionych mieszkańców jak balsam na rany. Ta franciszkańska tercjarska umiała swoją prostotą i bezpośredniością, swoim świadectwem życia ewangelicznego pokazać i zachęcić do zgody, do wybaczenia, do wzajemnego szacunku i miłości.

Pisała w jednym wierszu (Zachwyt):

Zamiłowanie piękna, z którym się urodziłam,

Jest tym zachwytem nasycone.

Pęd do Ideału wypycha

Mnie z ziemi w górę i osiąga kres

w piękności. Piękno to jest w Bogu!

Zapytajmy teraz siebie:  czy można o nas powiedzieć, że wzajemna miłość jest naszym widocznym znakiem rozpoznawczym; przecież tak łatwo skłóca nas polityka, tak łatwo ulegamy złym emocjom, które nas zżerają od środka; tyle w nas podgryzania drugiego, wieszania na nim psów; tyle w nas nieufności do drugiego, że czasami chcielibyśmy go utopić w łyżce wody!

2) Jak wiele Bóg przez nich zdziałał: Bóg posługuje się ludźmi

Pierwsze czytanie z Dz, mówiące o dziejach młodego Kościoła, przynosi nam parę nazw ówczesnych miast, w których ewangelizowali Paweł i Barnaba: Listra, Antiochia, Ikonium, Pamfilia, Perge, Attalia. Antiochia to trzecie największe miasto imperium rzymskiego, po Rzymie i Aleksandrii, liczyło ok. 100 tys. mieszkańców i było bazą operacyjno-wypadową Pawła i Barnaby. Wszędzie w tych miastach głoszą oni Ewangelię, budują wspólnoty, umacniają wiarę i opowiadają potem, jak wiele  Bóg przez nich zdziałał.

Mieczysława, która pisała:

Wiara we mnie dojrzewa, przenosi mnie do szczęśliwej

Wieczności, gdzie Bóg przygotował mi mieszkanie.

Obdarzył mnie łaską pokuty, świętymi

Natchnieniami i mocą do czynów dla Jego chwały,

I do spełniania Jego woli.

zdawała sobie sprawę, że jest narzędziem w ręku Boga i że od Boga ma natchnienia i silę do wykonania czynów, które są Jego wolą. Choć fizycznie była nie za mocna, to duchem była mocarzem, nigdy nie okazywała słabości i zniechęcenia, gdy chodziło o chwałę Boga, czy pomoc potrzebującemu; promieniowała zawsze niezłomną odwagą, wewnętrznym pokojem i radością. A przy tym była otwarta, pogodna, życzliwa i gościnna. To wszystko czyniło ją podatnym narzędziem Boga w wielu faktach i wydarzeniach, w konkretnym miejscu i środowisku.

Można by sparafrazować znaną modlitwę franciszkańską i powiedzieć, że

Pan uczynił z niej narzędzia swego pokoju,

a ona siała miłość tam, gdzie panuje nienawiść;

wybaczenie, tam gdzie panuje krzywda;

jedność, tam gdzie panuje zwątpienie;

nadzieję, tam gdzie panuje rozpacz;

światło, tam gdzie panuje mrok;

radość, tam gdzie panuje smutek.

Bracia i Siostry! Zapytajmy teraz siebie:  czy zwracamy wykorzystujemy małe i wielkie okazje do czynienia dobra, jakie podsuwa nam Pan, pozwalając nam zaangażować się w Jego nakazy miłości, gościnności i miłosierdzia wobec wszystkich. Czy mamy świadomość, że jesteśmy małymi i słabymi narzędziami, które w rękach Boga i z Jego łaską mogą dokonywać wielkich dzieł, przez co rozwija się Jego Królestwo, Jego Kościół.

3) Czynię wszystko nowe: święci odnawiają i upiększają Kościół

W drugim czytaniu wielki wizjoner Jan pod koniec swej Apokalipsy spisuje obraz odnowionego świata przez miłosiernego Boga Stwórcę wszystkich rzeczy. Autor widzi z jednej strony jakiś rodzaj powrotu do raju, gdzie nie będzie już cierpienia i śmierci; z drugiej strony będzie odnowione to co było, co się zestarzało; a więc będzie nowe niebo, nowa ziemia i nowa Jerozolima/Eklezja, która będzie przystrojona jak panna młoda. Ta nowość będzie zaskakująca w swym pięknie i kształcie, jak zaskakujący był Zmartwychwstały w spotkaniu w Emaus. Apokalipsa mówi o nowości przy końcu czasów, ale przecież Kościół jako Wspólnota wierzących,  zbudowana przez Jezusa na fundamencie Apostołów (wczoraj wspominaliśmy jednego z nich, tego z ławki rezerwowej, św. Macieja), ten Kościół wciąż się odnawia i upiększa mocą Łaski Bożej „rękami” tych, którzy biorą Ewangelię na serio jako regułę życia.

Do takich z pewnością należała Mieczysława Faryniak, która była pisała, że

Wiara wskazuje mi drogę w mrokach życia ziemskiego.

Nadzieja upewnia mnie, że gdy tylko pójdę za

wskazówkami wiary, to na pewno dojdę do Boga.

A Miłość przenika mnie i porywa ku Niemu.

A kiedy indziej wyznawała w szczerości serca:

Gdy na drodze mego życia ujrzałam Boży Ślad,

to tak mnie on zachwycił, że biegnę za nim jak

wędrownik, który pragnie się wspiąć na najwyższej góry szczyt.

Dzisiaj chcemy podziękować Dobremu Bogu za życie i dzieło P. Mieczysławy, za to żyłą wśród nas i chodziła naszymi ścieżkami, że ukochała naszą ziemię i ten spiski lud, za to że żyje w naszej wdzięcznej pamięci. Św. Jan Paweł II powiedział kiedyś, że święci rodzą świętych. Jeżeli to prawda, to wśród nas rosną święci. Dałby Bóg, aby było ich jak najwięcej i żeby P. Mieczysława doczekała się chwały ołtarzy. O to się modlimy i o to starają się OFM, którym Bóg na swój sposób wynagrodzi ich trud.

Na koniec z onieśmieleniem zdradzę Wam, że przygotowałem na pamiątkę tego modlitewnego spotkania małą niespodziankę: obrazek z portretem P. Mieczysławy z małą rymowanką (rymy aa, bb), który w zamierzeniu ma być nośnikiem pamięci o tej wspaniałej, nietuzinkowej, ewangelicznej kobiecie. A brzmi ten tekst tak (proszę śmiało dopowiadajcie!):.

Jeśli szukasz tu najpiękniejszego kwiecia,

to jest nim z pewnością nasza Pani Miecia;

to powiew Ducha osadził ją na skale,      

by ożywić tę ziemię ku Bożej chwale.

Amen.

 

 

Facebook Comments

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


1 × 3 =

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.