„To przejmuje człowieka do kości”. Dursztyn podziękował za tegoroczne plony

Kroił rolnik ziemię, jako matka chleby. Rzucił ziarno zdrowe do otwartej gleby. Zabronował ziemię i czekał w pokorze, by błogosławieństwo na nią spadło Boże…

W niedzielę 30 sierpnia podczas Mszy św. o godz. 11 podziękowaliśmy Panu Bogu za tegoroczne plony. Były stroje regionalne, dary ziemi, dożynkowy wieniec i piękny śpiew zespołu Honaj.

Mszy św. przewodniczył o. Łukasz, a w prezbiterium towarzyszył mu br. Lucjusz. Eucharystia sprawowana była w intencji parafian, a szczególnie gospodarzy, którzy mimo zmieniających się czasów i różnych przeciwności nadal z miłością i samozaparciem uprawiają ziemię.

Jak co roku przed ołtarzem pojawiły się owoce ich pracy. Chleb, mleko, sery, jajka, miód, śmietana, owoce, ziemniaki, kwiaty i inne płody ziemi przypominały, że za tym, co każdego dnia trafia na nasze stoły, stoją miesiące pracy, troski i oczekiwania – ale także zależność od tego, na co człowiek nie ma wpływu.

Szczególnie wymownym momentem Eucharystii była procesja z darami. Ma ona w Dursztynie swój ustalony od lat porządek. Kolejne pary gospodarzy przynosiły przed ołtarz świece, wodę i wino, płody ziemi i kwiaty, a następnie śmietanę i mleko, sery i jajka oraz mleko i miód. Na końcu złożono komunikanty, chleb i wieniec dożynkowy.

Ten dożynkowy scenariusz ma już swoją długą historię. Jak wspominała przed laty Beata Sowa, twórczyni  wieńców dożynkowych, pamięta on jeszcze czasy o. Apolinarego Żaka. Gospodarze odpowiednio wcześniej dzielą między siebie teksty, a wraz z nimi dary, które później przynoszą do ołtarza.

Tegoroczne dożynki zrobiły szczególne wrażenie na o. Łukaszu. Nasz nowy proboszcz przyznał, że dotychczas jego kapłańska posługa związana była przede wszystkim z miastami. O dożynkach oczywiście słyszał, ale nie miał wcześniej okazji przekonać się osobiście, czym naprawdę jest takie święto.

– Do tej pory tylko słyszałem o dożynkach, ale nie wiedziałem z autopsji, czym one są. Dzisiaj doświadczyłem ich na własnej skórze. Nawet nie wiecie, jaka z was bije energia – te stroje, ten śpiew. To przejmuje człowieka do kości – podkreślał.

I rzeczywiście – muzyka i śpiew były tego dnia jednym z najmocniejszych elementów uroczystości. O piękną, regionalną oprawę Mszy św. zadbał zespół Honaj, dzięki któremu dziękczynienie za plony miało prawdziwie spiski charakter. Na zakończenie Mszy św. dożynkowej Maria Kaczmarczyk z Sylwią Bednarczyk oraz Józef Sowa odśpiewali też dwie przejmujące pieśni. Jedna z nich to: Błogosławiony chleb ziemi czarnej, a druga: Musimy siać, choć grunta nasze marne…

 

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.