Dźwięk pasterskich dzwonków, nawoływania juhasów i setki owczych racic przemierzających drogę – tak w niedzielę 18 października rozpoczął się jesienny redyk bacy Andrzeja Zubka. Po blisko sześciu miesiącach wypasu na Halach Jurgowskich owczy kierdel opuścił Dursztyn i wyruszył w ponad 30-kilometrową wędrówkę do Ratułowa. To znak, że tegoroczny sezon pasterski dobiegł końca.
Od kwietnia Hale Jurgowskie tętniły pasterskim życiem. Baca Andrzej Zubek wraz z juhasami doglądał stada, pielęgnując tradycję, która od pokoleń wpisuje się w krajobraz Podhala i Spisza. Teraz, gdy dni stają się coraz krótsze, a jesień coraz śmielej zagląda na górskie pastwiska, nadszedł czas powrotu.
Dla bacy Andrzeja Zubka z Ratułowa bacowanie to coś więcej niż zawód. To sposób na życie, wymagający doświadczenia, wytrwałości i szczególnej więzi ze zwierzętami. Codzienna troska o kierdel, niezależnie od pogody, to niełatwe zadanie, ale też nieodłączna część góralskiego dziedzictwa, które dzięki takim ludziom wciąż pozostaje żywe.
Jesienny redyk ma w sobie coś wyjątkowego. Jest nie tylko zakończeniem sezonu, ale też symbolicznym pożegnaniem z halami, które przez wiele miesięcy były domem dla owiec i ich opiekunów. Przed wędrowcami jeszcze długa droga, wymagająca cierpliwości i czujności, by cały kierdel szczęśliwie dotarł do celu.
Bacy Andrzejowi, jego juhasom i całemu owczemu kierdlowi życzymy spokojnej, bezpiecznej wędrówki! Niech piękna październikowa pogoda, złote barwy jesieni i promienie słońca towarzyszą im aż do samego Ratułowa.
Dziękujemy za kolejny sezon na dursztyńskich halach i już dziś mówimy: Do zobacynio na wiesne!











































Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!