Grupa STO – inauguracja Spotkań Trzeźwych Ojców

– No, Jacuś, polej nam tam soczku jabłkowego na zdrowie i wznieśmy toast za nasze spotkanie! Za to, że tu jesteśmy, za postanowienie wytrwania w trzeźwości i za inicjatywę, z którą wyszliśmy! W imię Boże, zaczynajmy!

Tym niecodziennym toastem w minioną sobotę 3 stycznia w murach klasztoru franciszkanów w Dursztynie, zapoczątkowane zostało pierwsze z comiesięcznych już Spotkań Trzeźwych Ojców (w skrócie STO). Inicjatywa wspomnianych zjazdów wyszła od strony dra Jacka Śwista zajmującego się na co dzień leczeniem osób borykających się z problemem choroby alkoholowej. Pomysłowi przyklasnęli rezydujący w Dursztynie ojcowie franciszkanie, udostępniając na czas spotkań klasztorne sale, pokoje i kuchnię.

Trzon grupy STO stanowią osoby, które zetknęły się ze sobą na leczeniu odwykowym w klinice „Tu i Teraz” z siedzibą na krakowskim Zakamyczu. Same przyznają, że nawet nie wiedzą, jak i kiedy, zaczęły umawiać się na SET-ę (dla wyjaśnienia: idę na STO bardziej zgrzyta w narządach artykulacyjnych Polaków, niż idę na SET-ę). Wspólne doświadczenie walki z chorobą alkoholową sprawiły, że po opuszczeniu szpitalnych murów nadal utrzymują ze sobą ścisły kontakt, udzielając sobie wzajemnej pomocy i wsparcia.

Postanowienie wytrwania w trzeźwości niesie ze sobą ogromny ładunek emocji, zarówno tych pozytywnych (poczucia dumy, zadowolenia i radości, że rzuciło się picie), jak i negatywnych (momentów załamania, zwątpienia, wstydu, niezrozumienia z osamotnieniem włącznie). Członkowie STO zgodnie przyznają, że w grupie łatwiej im stawić czoła niebezpieczeństwu pokusy sięgnięcia po ten jeden niedozwolony kieliszek.

Grupa chętnie otwiera się na nowe osoby – i to nie tylko te uzależnione od alkoholu, ale na wszystkich, którzy, w ten czy inny sposób, chcą dowiedzieć się więcej o mechanizmach walki z tym śmiertelnym uzależnieniem. Nazwa: Spotkania Trzeźwych Ojców nie oznacza wcale, że wstęp do grupy zarezerwowany jest wyłącznie dla mężczyzn, a w szczególności  – ojców. Już na inauguracyjnym spotkaniu obecna była jedna przedstawicielka płci pięknej. Jak dowcipnie skwitował nazewnicze zamieszanie prowadzący zajęcia doktor Świst:

Najwyżej „przechrzci” się grupę na STOiM i po sprawie!

Przyglądając się z boku spotkaniu można było zauważyć ogromną radość i dumę jakie emanowały od zgromadzonych na sali osób. I choć stremowani obecnością zewnętrznego obserwatora w żaden sposób nie oponowali przed szczerym przedstawieniem swoich historii. Nie zgodzili się jednak na ujawnienie własnych wizerunków, chcąc pozostać anonimowymi do końca.

Rozmowy były o różnych sprawach: o problemach ze zrozumieniem, że potrzebuje się pomocy; o kłopotach w wytrwaniu w abstynencji; o niepotrzebnym namawianiu na jedno piwko – w myśl zasady, że to „tylko jedno piwko”; o kolejnych upadkach i kolejnych podnoszeniach się z upadku oraz o odchodzeniu współmałżonków i dzieci. W toku prawie każdej wypowiedzi można było wyłowić stwierdzenie:

Jestem przeszczęśliwy, że odzyskałem dar trzeźwości! 

 

Lub:

Już nigdy do tego nie wrócę!

Uczestnicy spotkania doskonale pamiętają datę, od której nie piją. Często wymieniali również okoliczności towarzyszące podjęciu decyzji o porzuceniu nałogu. Dla jednych był to wstrząs związany z odejściem żony i dzieci, a dla innych doznana nagle iluminacja sakralna. Jak powiedział to jeden z uczestników:

Skoro Chrystus poświęcił dla mnie swoje życie, to ja mogę poświęcić ten kieliszek.

Opowiadający o swoim sukcesie Henryk (jedyny, który nie zastrzegł sobie anonimowości), z dumą stwierdził:

Jezus z obrazka „Jezu ufam Tobie” już mi nie grozi. Teraz uśmiecha się do mnie i kiwa zachęcająco!

Honorowy prezes grupy STO mówił zgromadzonym o swojej walce z unikaniem okazji do picia. Jak sam stwierdził, największe trudności sprawia mu w tym praca na wyjeździe, która ma to do siebie, że stwarza okoliczności przyjazne piciu. Aby sobie pomóc, jeździ do pracy własnym samochodem, zamyka się w pokoju i stara nie słyszeć rzucanych mimochodem zaproszeń na piwo. Przyznaje jednak, że bardzo mu trudno – zwłaszcza wieczorami, gdy wkrada się nuda i doskwiera samotność.

Na każdym następnym spotkaniu prowadzący warsztaty doktor Świst będzie omawiać z uczestnikami kolejne kroki trwania w trzeźwości. Zdaniem doktora należy zacząć od treningu pozytywnego myślenia po to, aby umieć pokochać siebie. I jak świat nie jest po prostu czarno – biały, tak człowiek również nie jest idealny. Trzeba to w sobie zaakceptować i pokochać się takim, jakim się jest.

Częścią spotkania grupy STO była wizyta i chwila rekolekcyjnego skupienia w wybudowanej przez Mieczysławę Faryniak kaplicy Ducha Świętego, relaksacja oraz wieczorna Msza święta. Następne spotkanie i dalsze warsztaty psychologiczne już w sobotę 7 lutego, na które uczestnicy i ich prowadzący serdecznie wszystkich zapraszają!

Spotkania Trzeźwych Ojców odbywać się będą w każdą pierwszą sobotę miesiąca. W programie: konferencje z zakresu psychologii i duchowości oraz mityng wsparcia. Szczegóły i zapisy przez adres mailowy: dursztyn@gmail.com lub pod numerami telefonu: (18) 265 92 80 // 731 916 117.

Facebook Comments