Duszpasterstwo w Dursztynie – krótki szkic historyczny

Pierwszy duszpasterz o. Maurycy Przybyłowski w chwili objęcia probostwa w Dursztynie liczył zaledwie 28 lat. Władze Zakonu, wysyłając go do tej placówki, miały nadzieję, że świeże górskie powietrze wpłynie korzystnie na jego wątłe zdrowie.

Do powierzonych mu zadań młodziutki proboszcz podszedł z entuzjazmem i zapałem. Szybko, bo już w 1940 roku doprowadził do wymalowania surowych ścian kościoła. Oprócz poprawy wyglądu dursztyńska świątynia zyskała na fisharmonii, zakrystii, babińcu i ogrodzeniu. W sferze duchowej parafian również zaszły istotne zmiany. Codzienne msze święte, katechizacja, kazania i inne posługi duszpasterskie były tym, na czym wiernym zależało najbardziej.

II wojna światowa

Od objęcia probostwa w Dursztynie do wybuchu II wojny światowej minęło niewiele ponad pół roku. Tuż po rozpoczęciu działań wojennych wszystkie 14 wiosek Polskiego Spisza przyłączono do Słowacji. Początki okupacji, dezorientację ludności i niepokój związany z troską o jutro opisała w Tchnieniu Ducha Świętego mieszkanka Skałki Mieczysława Faryniak:

Świat posmutniał od razu, stał się niegościnny i ponury. Tatry zasnuły się jakby cieniem, nie miały mocy porywania w górę i raczej przytłaczały. Huk armat od Nowego Targu – to nie manewry, to wojna! (…) Polacy ze Spisza uciekali na oślep, zwłaszcza mężczyźni, policja, straż graniczna (…). Nauczyciele polscy nie zdążyli powrócić jeszcze z wakacji do szkół. Wojna zastała ich tam, gdzie przebywali. W Dursztynie ludzie nie wiedzieli, czy uciekać do wąwozów górskich, czy chować rzeczy do piwnic.

Założony przez młodego proboszcza sklepik szybko zamieniono na drużstwo. Ci, którzy czuli się Słowakami, nie ucierpieli tak mocno podczas wojny. Gorzej było z Polakami – niejednokrotnie pozostawionymi bez możliwości zaspokojenia podstawowych potrzeb życiowych. Nie dziwi więc, że rozwinął się nielegalny handel i kwitło przemytnictwo.

Ojciec Albin Sroka, autor książki Franciszkanie w Dursztynie na Spiszu, tak opisuje wojenną sytuację zakonników:

Na zajętym przez Słowaków Spiszu eliminowano język polski ze szkół i kościołów, zaś opornych wywożono w głąb Słowacji. Wygnanych franciszkanów dzięki przychylności słowackiego prowincjała o. Bruno Bóhma przyjmowano w innych klasztorach. Ojciec Bruno w porozumieniu z prowincjałem Anatolem Pytlikiem przyłączył rezydencję dursztyńską do słowackiej prowincji Świętego Zbawiciela, co na pewnien czas uchroniło zakonników od deportacji.

Niestety, o. Maurycy nie utrzymał się długo w Dursztynie. Już w 1942 roku biskup spiski Jan Vojtassak zażądał przeniesienia go na Słowację. Przeczuwając swoje odejście, młodziutki proboszcz osobiście uprosił u prowincjała franciszkanów kogoś na swoje miejsce. Nie chciał, by Dursztyn – powierzona mu wioska – znowu bez księdza została. Przełożony zgodę wyraził i na miejsce Przybyłowskiego przysłano dursztynianom Słowaka, o. Mariana Peczkę. Instalacji nowego proboszcza osobiście dokonał zabierany stąd o. Maurycy. Mieczysława Faryniak, naoczony świadek tego wydarzenia, opisała je tymi słowami:

Ojciec nasz stanął z nowo przybyłym patrem Marianem na stopniu ołtarza i przemówił do ludzi: „Patrzcie! Ma taki sam habit, jaki i ja noszę i taki sam pasek! To mój brat! Jego słuchajcie!”

Wstęp ten złagodził ludziom szok związany z zabraniem od nich docenianego i lubianego duszpasterza. W klasztorze, oprócz nowo osadzonego o. Mariana Peczki, pozostał tylko brat Urban Duda.

Lata po wojnie

10 maja 1945 roku Spisz i Orawa wróciły do Polski. Już pod koniec kwietnia dursztynianie wysłali do odległego o 125 km Preszowa wóz po o. Maurycego.  Niestety, powrót księdza nie obył się bez problemów. Peczko, który wyjechał stąd już w czerwcu 1945 roku, we wrześniu wrócił ponownie. Dopiero w grudniu 1945 roku słowaccy zakonnicy opuścili Spisz. Z polecenia ks. metropolity Sapiehy na ich miejsce przybyli franciszkanie – reformaci, obejmując parafie: Łapsze Niżne, Łapsze Wyżne, Niedzicę, Kacwin, Nową Białą – Krempachy i Trybsz. Z polecenia kurii biskupiej delegatem prowincjalnym nad tymi parafiami został właśnie o. Maurycy Przybyłowski. Funkcję tę pełnił do 9 stycznia 1948 roku, kiedy to został gwardianem konwentu wielickiego. Po nim rezydował tu okresowo budowniczy klasztoru o. Ireneusz Kmiecik, zaś po sześciomiesięcznej przerwie o. Ryszard Sakiewicz.

Chronologicznie lista dursztyńskich duszpasterzy przedstawia się następująco:

  1. o. Maurycy Przybyłowski OFM- 1939 – 1948,
  2. o. Marian Peczko OFM- 1942 – 1945,
  3. o. Ireneusz Kmiecik OFM- 1946 – 1948,
  4. o. Ryszard Sakiewicz OFM- 1948 – 1949,
  5. o. Józef Galas OFM- 1949 – 1957,
  6. o. Julian Kapałka OFM – 1957 – 1962,
  7. o. Antoni Leja OFM – 1962 – 1969,
  8. o. Dozyteusz Napierała OFM – 1969 – 1973,
  9. o. Izydor Wapniarski OFM – 1973 – 1975,
  10. o. Apolinary Żak OFM – 1975 – 1990 – z wikariuszem o. Wiktorem Reczyńskim,
  11. o. Juliusz Wadowski OFM – 1990 – 1993 – z wikariuszem o. Przemysławem Brzozowskim,
  12. o. Bonawentura Nosek OFM – 1993 -1999 – z wikariuszem o. Wojciechem Hołujem,
  13. o. Robert Prokopiuk OFM – 1999 – 2012 – z wikariuszem o. Albertem Matuszykiem,
  14. o. Zacheusz Baran OFM – 2012 – 2014 – z wikariuszem o. Albertem Matuszykiem, a następnie o. Jerzym Kulpą,
  15. o. Jerzy Kulpa OFM – 2014 – 2017- z wikariuszem o. Bartoszem Prusiewiczem, a następnie z wikariuszem o. Kamilem Szadkowskim,
  16. o. Józef Kiełbasa OFM – 2017 – … – z wikariuszem o. Kamilem Szadkowskim.

Bibliografia:

  1. M. Faryniak, Tchnienie Ducha Świętego, tom I.
  2. A. Sroka, Franciszkanie w Dursztynie na Spiszu, Jarosław 2005.
Facebook Comments