Remiszewskiego szkoła w obłokach

Jako licealista założył nielegalną gazetkę rozchodzącą się w nakładzie 6 sztuk! Na złość rodzicom studiował prawo, choć serce wybrało dziennikarstwo. O tym, że zawsze warto marzyć i robić to, co się kocha, uczniów naszej szkoły przekonywał Ryszard Remiszewski – redaktor naczelny rocznika „Prace Pienińskie”.

Do spotkanie z publicystą doszło w piątek 24 marca. A to za sprawą Zofii Łukasz – nauczycielki wychowania do życia w rodzinie. Na blisko godzinnej wygłoszonej przez niego prelekcji dziewczynki i chłopcy dowiedzieli się, że marzenia powinny być głównym motorem napędowym życia. I że trzeba marzyć – zawsze i wszędzie. – Ten wiek, w jakim teraz  jesteście, to najwspanialszy okres, kiedy można sobie pomarzyć. O tym, kim będziecie, kiedy dorośniecie, nawet jeśli jeszcze nie wiecie, jak do tego doprowadzić – przekonywał uczniów Remiszewski.  Zdaniem redaktora robienie w życiu tego, czego się nie lubi, jest nudne, niesatysfakcjonujące i głupie.

Lata, w których on sam dorastał, naznaczone były piętnem komunizmu i wszechobecnej cenzury. Na studia dziennikarskie nie mógł pójść z powodu braku „stosownej”, wydanej przez partię opinii. Ojciec namawiał go na studia ekonomiczne i na to, by – tak jak on – został księgowym, ale jemu to zajęcie nie odpowiadało. Zrobił więc wszystko, żeby egzaminów wstępnych nie zdać. A że z czegoś musiał jednak żyć, postanowił zapisać się na prawo.

– Zawsze jednak marzyłem o dziennikarstwie i o pisaniu – podkreślał.  Już w liceum wydawałem nielegalną gazetkę pisaną na maszynie do pisania. Jeden nakład liczył raptem 6 sztuk, bo tylko tyle za jednym zamachem można było napisać przez kalkę.

Chęć pisania nie dała się jednak wyprzeć ze świadomości młodego adepta prawa. Po podjęciu dodatkowego zajęcia w roli przewodnika górskiego zaczął spisywać wędrówki z ludźmi. Cykl publikowanych w „Dzienniku Polskim” Wędrówek niecodziennych zamknął się na liczbie 238 odcinków. Pisał też inne cykle – np. z objętej wojną Chorwacji; współpracował także z Telewizją Katowice. Zdobywszy duże doświadczenie redaktorskie, po przejściu na emeryturę postanowił założyć swój periodyk. Na własnej skórze odczuł, że w dzienniku tekst żyje jeden dzień; w tygodniku – tydzień; w miesięczniku już miesiąc; a w roczniku – rok. Swoim tekstom i tekstom innych chciał więc dać możliwość rocznego oddziaływania na odbiorcę. I tak powstały „Prace Pienińskie” – ukazujący się już 25 lat rocznik o sprawach dotykających Spisza, Pienin i Orawy.

W trakcie wygłoszonego wykładu  autor w sposób szczególny podkreślał wagę słowa pisanego. – Pamiętajcie, ludzie z założenia wierzą, że to, co zostało napisane, jest prawdą – mówił. – Bardzo łatwo można więc w ten oto sposób kształtować opinię publiczną. To, co napiszecie, zostaje – uczulał. – Teksty wracają, one żyją własnym życiem – podkreślał. – Tekstem można wydobyć czyjeś piękno. Albo skrzywdzić. To nieprawda, że człowiek, który nie skończył studiów, jest gorszy od tego, który je ukończył. Każdy ma swoją wartość. I każdy ma swoją niepowtarzalną historię. I o każdym można napisać – przekonywał

Ryszard Remiszewski zachęcił naszych uczniów do tego, żeby próbowali swoich sił w pisaniu. Na początek mogłyby to być po prostu pamiętniki. Zauważył jednak, że cechą dobrego dziennikarza jest przede wszystkim wrażliwość i chęć podzielenia się swoimi obserwacjami oraz tym, co drzemie głęboko we wnętrzu. Po wystąpieniu autora chwilę dla siebie mieli także uczniowie. Wśród zadanych mu pytań były i te o globalną liczbę napisanych tekstów, odwiedzone kraje, dziedziczność talentu pisarskiego, pierwszy i ostatni napisany tekst.  I te bardziej przyziemne – o wzrost czy wiek 😉

Na zakończenie spotkania uczennice klasy VI – Julka Hornik i Ania Sowa wręczyły redaktorowi mały upominek. A on sam w kronice szkolnej dokonał wpisu o takiej treści:

Szkole w chmurach jak najlepiej życzy Remiszewski

Facebook Comments