Uzdrowienie i uwolnienie w Dursztynie

Msza święta z modlitwami o uzdrowienie i uwolnienie od lat ściąga do Dursztyna rzesze szukających pocieszenia wiernych.

Już na godzinę przed jej rozpoczęciem zapełniają się wszystkie miejsca postojowe, a zaparkowanie samochodu zaczyna graniczyć z cudem. Kierowcy zmuszeni do pozostawiania aut wzdłuż drogi, liczą na wyrozumiałość ze strony właścicieli posesji. Położona na uboczu wioska na kilka godzin zamienia się w tętniącą życiem metropolię, a wąska, wiejska szosa w ruchliwą autostradę.

W sobotni wieczór 28 lutego ojciec Józef Witko – franciszkanin z prowincji Matki Bożej Anielskiej w Krakowie – celebrował pierwszą w tym roku mszę o uzdrowienie i uwolnienie. I tym razem świątynia wypełniła się po brzegi przybyłymi na tę uroczystość ludźmi. Przeważającą część zgromadzonych stanowili przybysze z dalszych i bliższych okolic. Jednych przywiodła tu wewnętrzna potrzeba szukania pomocy w bólu i cierpieniu, a innych – jak to często bywa – zwykła, ludzka ciekawość.

Spotkanie rozpoczęło się od koronki do Miłosierdzia Bożego i wyznania wiary. Podczas homilii ojciec Witko mówił o wierze, ufności i zawierzeniu Bogu jako warunkach koniecznych do dostąpienia łaski fizycznego i psychicznego uzdrowienia. Zdaniem kapłana już sama obecność na tej mszy nie jest dziełem przypadku, lecz wyraźnym znakiem działalności Bożej. Jak podkreślił, Stwórca względem każdego ma jakiś plan, a Jego dotyk jest wielką łaską dla ludzi.

Ojciec Witko zauważył, że część wiernych przy końcowym błogosławieństwie może upaść. Ci, którzy tego doświadczą, nie są jednak jedynymi, których Bóg podczas tej mszy dotknie. Jako dowód przytoczył opowieść o kobiecie, która po ciężkiej chorobie nowotworowej poruszała się o kuli. Popadła też w zwątpienie i depresję. Na mszy o uzdrowienie niczego namacalnego nie doświadczyła, ale żarliwie dziękowała za uleczenie. Niestety, jak przyszła do kościoła o kuli, tak o niej wyszła. Dopiero w domu poczuła zmianę. Po raz pierwszy przespała całą noc, a rano zorientowała się, że kuli już nie potrzebuje.

Na mszy świętej z modlitwami o uzdrowienie i uwolnienie symptomatyczne jest to, że nikt z przybyłych nie stroni od ołtarza. Kto może, garnie się do przodu, aby być jak najbliżej Boga i Jego uzdrawiającej mocy. Ojciec Witko w końcowej przemowie polecił zgromadzonym lekturę książek znanego mistyka Alana Amesa, a zwłaszcza pozycji „Oczami Jezusa” i „Oczami miłości Bożej”. Tak się składa, że Alan Ames gości właśnie w Polsce, a 1 marca w Krakowie będą miały miejsce modlitwy wstawiennicze również w intencji zgromadzonych na mszy świętej  w Dursztynie.

Kolejna msza święta z modlitwami o uzdrowienie i uwolnienie już 15 maja 2017 r.

Facebook Comments