Majowo, festynowo, Honajowo

O tym, że można romansować z dzikiem, pracę zaczynać od zrobienia sobie przerwy, a za spalenie klasztoru odpowiedzialni są strażacy, można było usłyszeć na niedzielnym festynie „Honaja”.

Rokrocznie po tradycyjnym ogrywaniu moji zespół „Honaj” zaprasza chętnych widzów na swój występ. Tym razem było podobnie. Przy wypełnionej po brzegi sali dziewczęta i chłopcy uczęszczający do zespołu uraczyli wszystkich wiązanką tańców spiskich i nowoczesnych, gadką, występem kapeli i humorystycznymi skeczami. Działający od 2007 r. „Honaj” tak mocno przybrał na sile, że z trudem mieści się już na scenie. – To wspaniałe, że tak wiele dzieci i młodzieży angażuje się w coś dobrego – podkreślała dyrektor GOK-u w Łopusznej Józefa Kuchta.

Popisy członków zespołu obserwowali także prezes Związku Polskiego Spisza Jan Budz i prezes Lokalnej Grupy Działania Spisz-Podhale Julian Kowalczyk. Największym powodzeniem u widzów, jak zawsze, cieszyły się gadki i skecze. Te nieodmiennie sprawiają, że sala aż ryczy ze śmiechu. Najpierw z opowieścią o tym, jak to nie zawsze to, co widzi się od zadku, jest takie samo jak to, co widzi się od przodku wystąpił Patryk Sowa. Dowodzenie przemienności zasad mnożenia na… kocie! tym razem nie zdało egzaminu. Po Patryku w szalonym pędzie i okrzykiem: Pali się!! wparowała na scenę Kasia Tomaszkowicz. Ze słowotoku, w który wpadła, można było wywnioskować, że pali się nic innego jak właśnie dursztyński klasztor. Strategia na jego gaszenie była taka zmyślna i głęboko „przemyślana”, że chcąc nie chcąc, spalił się na imynty 🙂

O dobrodziejstwach przebywania w Spa mówiła Marcela Zygmund, której jedno tylko spędzało sen z powiek – obawa, że jak zapomni się w tym odmładzaniu, może opuścić kurort w pampersie. Romans z mężczyzną, który okazał się być… dzikiem! to już inna, całkiem osobna kwestia 🙂 – Do dziś odbija mi się żołędziami – mówiła. Absolutnie fantastyczny skecz „Honaj” zostawił sobie na koniec. Tym razem rzecz dotyczyła satyry na pracę starszych pań w okienkach pocztowych. Całymi dniami narzekają na to, że są zmęczone, a przejść na emeryturę ani myślą. Pogaduszki o podkolanówkach z klinem, ożenku synusia z kobietą!, chorobach, bolączkach i innych temu podobnych skutecznie zniechęciły potencjalnych klientów, a im wypełniły czas na całych 7 godzin tej ciężkiej „pracy”.

Gościnnie z dursztyńską kapelą wystąpiły śpiewaczki z Harklowej.

Już niedługo „Honaj” będzie świętował 10. urodziny.

Facebook Comments